Gościu! Jeżeli coś przeczytasz to skomentuj. Lubię wiedzieć, że ktoś mnie odwiedza :D

środa, 25 sierpnia 2010

Zdrowie a praca... Wypadek Junkiego

Wiem, że powinna zostać teraz wstawiona notatka przedstawiająca profil kolejnego przystojniaka, jednak dzisiaj nie mam do tego głowy. Z małym opóźnieniem dowiedziałam się o wypadku Lee Jun Ki'ego.
 
Jak przeczytałam na jednej z zagranicznych stron LINK. Podczas jednej z ostatnich prób do swojego najnowszego wojskowego musicalu aktor Lee Jun Ki niespodziewanie (nie wiem jak można się czegoś takiego spodziewać) uderzył się w czoło o urządzenie techniczne (nie podali dokładnie w co). Z powodu rozległej rany, został natychmiast hospitalizowany. Zabieg trwał ponad 2 godziny w czasie których, Junkiemu założono około 50 szwów (ilość mnie zszokowała, on chyba jakimś mieczem w głowę dostał). Gwiazdor przeszedł również serie innych badań, głównie w kierunku sprawdzenia, czy nie doznał wstrząsu mózgu. Na szczęście do niczego takiego nie doszło. 
Przy wypisie lekarz zalecił mu jakiś czas odpoczynku, jednak po raz kolejny jego pracoholizm oraz obowiązkowość dały o sobie znać. Junki stwierdził, że nie chce zawieść swoich fanów, wycofując się w ostatnim momencie z gry. Tak też zaraz po wyjściu ze szpitala zagrał w musicalu. Dobrze, że chociaż w pogotowiu byli sanitariusze, którzy natychmiast zareagowaliby w razie pęknięcia szwów lub rozejścia się rany.
Po pewnym czasie od ściągnięcia szwów, będzie mógł się poddać operacji plastycznej, usunięcia blizny


mojemu ukochanemu przystojniaczkowi ze swojej strony życzę jak najszybszego powrotu do zdrowia oraz błagam by się nie przemęczał i nie narobił sobie jeszcze większych szkód (od początku jestem zdania, że to całe wojsko mu nie służy)


Aja, aja fighting Junki!!!



2 komentarze:

  1. Bidulek ;-(.Popieram, iż wojsko mu nie służy. Pierw schudł tak bardzo, że mu się aż policzki zapadły, a tu teraz takie coś. Oby do tego 2012 roku nic więcej mu się nie przytrafiało.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wierzę :O Wprost oczom nie wierzę :O Biedactwo moje :( Dzięki za info AjAj i wspaniały artykuł Patikujek :)
    A ja żyłam w błogiej nieświadomości tego, że JunKiś był w takim niebezpieczeństwie...
    Życzę mu jak najszybszego powrotu do zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń